Brawa dla Kamila

Proszę określić gdzie leży problem:
Proszę wpisać wynik dodawania:
4 + 4 =
Link
Proszę wpisać wynik dodawania:
4 + 4 =
zdjęcie
Kamil Majchrzak wygrał dwa pierwsze sety w pojedynku z Kei Nishikorim w swoim debiucie w Australian Open. Niestety, w kolejnych setach organizm odmówił piotrkowianinowi posłuszeństwa i w piątym secie musiał skreczować.
Po przebrnięciu eliminacji do pierwszego turnieju wielkoszlemowego w tym roku Kamil Majchrzak nie miał szczęścia w losowaniu. W pierwszej rundzie czekał na niego Japończyk Kei Nishikori, jeden z najlepszych tenisistów na świecie.

Piotrkowianin nie przestraszył się rywala znajdującego się w czołowej dziesiątce rankingu ATP. Przez dwa sety grał świetnie i po rozegraniu tych partii był o krok o zwycięstwa.
W pierwszym secie przy stanie 2:2 rywal miał szanse na przełamanie. Kamil wybronił jednak break pointa, a w następnym gemie sam przełamał Japończyka. Dzięki temu wygrał pierwszego seta 6:3. Druga odsłona była zdecydowanie bardziej wyrównana. Kamil znów przełamał rywala i przy stanie 5:4 serwował po zwycięstwo w secie. Nie zdołał jednak utrzymać swojego podania, a o zwycięstwie w trzecim secie zdecydował tie-break. Piotrkowianin prowadził w nim już 4:1, ale wówczas przegrał cztery piłki z rzędu. Kiedy na tablicy świetlnej widniał wynik 5:5 Kamil popełnił podwójny błąd serwisowy, ale w decydującym momencie wykazał się ogromną odpornością psychiczną i wygrał trzy kolejne piłki dzięki czemu zwyciężył w tie breaku i całym secie.

Sensacja była o krok, a Kamil do zwycięstwa potrzebował jeszcze tylko jednego seta. Niestety, w decydującym momencie piotrkowianin musiał walczyć nie tylko z rywalem, ale także z własnym organizmem. Naszego tenisistę dopadły skurcze, przez które nie mógł normalnie poruszać się po korcie, a nawet trzymać rakiety. Z kolei Nishikori konsekwentnie robił swoje pewnie wygrywając kolejne piłki. Kamil przegrał dwa kolejne sety 6:0 i 6:2, a w piątej partii przy stanie 3:0 musiał poddać mecz. 
← powrót